• Wpisów:110
  • Średnio co: 19 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 21:54
  • Licznik odwiedzin:4 851 / 2133 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jak tam u Was ?
Była któraś z Was na koncercie Justina Bibera w Łodzi 25.03.2013.r ?
U mnie wszystko w porządku dzisiaj nie byłam w szkole bo byłam u dentysty.
Dziękuję Wam za miłe komentarze, odwiedziny, ciepłe słowa i wszystko co robicie.
Mam takie jedno małe marzenie. A wy macie i jakie ?
 

 
Była poranną kawą bez cukru. Śmiechem dziecka na huśtawce. Kolorowym motylem zaplątanym w firance. Była świętym obrazkiem schowanym w portfelu i kieliszkiem czerwonego wina do kolacji. Była spóźnionym pociągiem. Biletem powrotnym. Wczorajszą kłótnią. Była zachodem słońca i kroplą rosy o świcie. Była wszystkim. Nie była tylko sobą.
 

 
Była poranną kawą bez cukru. Śmiechem dziecka na huśtawce. Kolorowym motylem zaplątanym w firance. Była świętym obrazkiem schowanym w portfelu i kieliszkiem czerwonego wina do kolacji. Była spóźnionym pociągiem. Biletem powrotnym. Wczorajszą kłótnią. Była zachodem słońca i kroplą rosy o świcie. Była wszystkim. Nie była tylko sobą.
 

 

"Jeżeli miłość to ból, wiemy tu coś o miłości,
I wiemy tu co to trud i co to brak możliwości,
Co ciągnie w dół, nawet jak umiesz latać,
Żeby wydostać się z chmur musisz się sporo namachać”
 

 
Przepis na pańską skórkę to chyba najbardziej strzeżona kulinarna tajemnica. W zasadzie wokół pańskiej skórki powstały już niesamowite historie! Nie znajdziecie nic na ten temat poza tym, że pańska skórka sprzedawana jest na różnych odpustach oraz (a może przede wszystkim) na cmentarzach w Dniu Wszystkich Świętych i Zaduszki. Przyznaję, kiedy byłam mała, czekałam cały rok na pańską skórkę, a potem wracałam z pełnymi kieszeniami tego przysmaku.
Mam 14 lat i od dziecka kochałam wielbiłam pańską skórkę za jej kolor różowo biały jak i smak ogółem cała jest wyśmienita.

A o to receptura pańskiej skórki:

Składniki
2 białka
1 szklanka cukru
1/2 szklanka wody
1/2 szklanka miodu
1 łyżka cukru waniliowego
1 łyżka soku malinowego lub różanego lub barwnik

Krok 1.
Do rondelka dodaję cukier, miód i wodę, mieszam i zostawiam na gazie, na średnim (a nawet ciut mniejszym) ogniu.

Uwaga. Masa powinna mieć temperaturę ok. 160-170°C, nie macie termometru? Spokojnie. Jak już pojawią się duże złociste bąble (początkowo są białe) to weźcie na suchą łyżeczkę troszkę masy i wlejcie do miski z lodowatą wodą, jak to co tam zostanie będzie twarde i da się przełamać to już, jak jeszcze się ciągnie to znaczy, że jeszcze kilka minut.

U mnie gotuje się ok. 10-15 minut.

uwaga: im lubicie twardszą pańską skórkę tym gotujcie troszkę dłużej, nawet do trochę wyższej temperatury np. 180°C, wtedy w końcowym efekcie pańska skórka będzie twardsza.




Krok 2.
W tym czasie ubijam pianę na sztywno, a kiedy karmel osiągnie dobrą temperaturę to dodaję gorący cienką strużką do piany cały czas ubijając! Tak tak, on jest bursztynowy w kolorze aż po brązowy, ale podczas ubijania zrobi się prawie biały, naprawdę

Dodaję cukier z wanilią i dalej mieszam.

Mieszam tak długo aż masa będzie gęsta! Czas ok. 10 minut. Im gęstsza tym lepiej.


Krok 3.
Połowę masy przekładam do formy wyłożonej papierem do pieczenia (ewentualnie folią do pieczenia). A do drugiej połowy dodaję sok malinowy i mieszam.


Krok 4.
Przekładam do formy i zostawiam do wystudzenia, potem chowam do lodówki na cała noc.


Krok 5.
Uwaga! Pańska skórka jest twardsza kolejnego dnia, a jeszcze twardsza dwa dni później

Pańską skórkę skroję ostrym nożem i pakuję w papierki. Smacznego.

Na twardość pańskiej skórki wpływa czas gotowania karmelu a także dobre ubicie piany, czyli najważniejsze są punkty 1 i 2. Im karmel będzie dłużej gotowany i im piana będzie lepiej ubita tym pańska skórka będzie twardsza

Mam nadzieję że pomogłam wam odkryć tą recepturę i jesteście zadowoleni. Życzę słodkiego jedzenia i miłego przygotowania.
Agnieszka
 

 
Chyba wszyscy już wiemy i jedliśmy sernik, to co dziś wam pokarze będą to serniczki w szklankach. Są one bardzo bardzo bardzo proste w przygotowaniu.
A więc przystąpmy do gotowania:

Małe lekkie desery na bazie serka homogenizowanego. Możecie je dosłodzić cukrem lub słodzikiem. Możecie też po prostu dodać kakao i nic więcej. Takie małe serniczki w szklankach będą super również dla osób na wszelkich dietach (o ile dobierze się właściwy serek).

Smaki możecie też nadawać dodając skórkę cytrynową, pomarańczową albo różne aromaty. Z lekkich dań polecam też smaczne naleśniki dukanowe oraz placuszki. Smacznego.


Czas: ok. 10 minut + chłodzenie
Ilość porcji: 2

Składniki
400 g serka homogenizowanego
1 łyżka żelatyny
1/4 szklanki wrzątku
ew. 1 łyżka cukru/słodziku
2 łyżki kakao

Krok 1.
Mieszam serek z żelatyną. Żelatynę wcześniej rozpuszczam we wrzątku i przestudzoną dodaję do serka. Możecie dodać troszkę słodzika.


Krok 2.
Połowę wlewam do szklanek, a druga połowę mieszam z kakao.


Krok 3.
Jak zastygnie to na to wlewam masę z kakao. Chowam do lodówki, podaję, jak zastygnie. Smacznego.

Mam nadzieję że ten prosty a zarazem smaczny deser przypadł wam do gustu.
Życzę miłego gotowania i smacznego jedzenia.
Agnieszka
 

 
Kochani długo mnie nie było z tego też powodu że nie za bardzo miałam czas na odpalenie komputera i dodawania nowych wpisów.
Jestem chora i teraz mam troszkę czasu na wpisanie wam czegoś nowego.
Pozdrawiam Agnieszka
 

 
Maria
Czas leczy rany?
Rok jeszcze nie minął odkąd patrzyła na pełnię przez ramię. Przez Jej ramię. Po raz ostatni. Po tym, jak w końcu ją nim objęła. Bo przecież marzyła o tym dostatecznie długo, by nadać myślom moc sprawczą. I, kiedy w końcu stały się jednością, ktoś zapragnął czuwać nad porządkiem na świecie...
Chciała walczyć, krzyczeć, pluć i drapać. Chciała sprzeciwić się w każdy sposób, jaki tylko przyszedłby jej do głowy. Znalazłaby w sobie i odwagę, i siłę, i upór.
Ale kiedy obudziła się któregoś poranka, świat zawirował, wyrzucając ją poza swoją orbitę. Zamiast Niej znalazła tylko różę na poduszce i podpis: „Chociaż kocham, nie dam rady...”. Zniosłaby wszystko, naprawdę wszystko, każdą torturę, ale nie to. Nie myśl, że mogły być szczęśliwe, że wszystko między nimi było dobrze, lepiej niż dobrze, a jednak nie mogły być razem...
„Taki kraj.” mówiła na początku, licząc na Jej uśmiech. Na początku. Kiedy jeszcze wierzyła, a nawet była pewna, że można żyć wbrew wszystkiemu i wszystkim. Kiedy była młoda i gniewna. A może naiwna albo po prostu głupia? Miłość rozpalała w niej wolę walki. Chęć przetrwania mimo wszystko.
Wiedziała, co czuje, bo jej też nie było łatwo. Przynajmniej tak jej się zdawało. Może i mylnie. Nie mogła znieść myśli o tym, że Ktoś, kogo kocha, ma problemy przez nią. Bo miała problemy. Głęboko wierzący brat Ją znienawidził i tym samym stał się głównym ich źródłem. Zresztą dobrze wiedziała, jakim koszmarem były dla Niej jakiekolwiek spotkania rodzinne. Nikt z grona rzekomo kochających Ją osób, nie mógł zrozumieć, jak można dopuścić się takich bezeceństw. Babcia wykreśliła Ją z testamentu tuż po tym, jak przestała chodzić do kościoła. Kiedy tylko dowiedziała się, że jej Wnuczka kocha kobietę, wymazała Ją również z pamięci. Matka żarliwie modliła się o nawrócenie dla swojej wyrodnej Córki. Ojciec tylko przeklinał. Aż w końcu się wyprowadziła.
I uwierzyły obie, że mogą być szczęśliwe. Były zresztą przez pierwszych kilka dni. Później w gazecie ukazał się artykuł „Moja siostra jest lesbijką”...
Wstawała przed Nią, żeby zamazać napisy na murze ich domu. Ale i tak było je widać. Potem były wybite okna, podtruwanie kota, wyzwiska...
Aż w końcu znalezioną Ją martwą. Rzuciła się pod pociąg, który mógłby Ją zawieźć do rodzinnego miasta.
„Tak więc trwają wiara, nadzieja i miłość – te trzy. Z nich zaś największa jest miłość.”
 

 
Leżała i marzyła. To umiała najlepiej. W obłoku nieświadomości coraz realniej wyostrzała się smukła postać mężczyzny o nieznanej twarzy. Dlaczego nieznanej - nie wiedziała, może dlatego, że to tylko marzenia, ale pewne było, że uśmiechał się do niej, patrzył z czułością. Zbliżył się.
Dotknął dłonią jej policzka i odgarnął włosy. Odsłonił przypadkiem jeden z jej kolczyków, w którym odbił się blask jednej ze świec, stojących na stoliku nieznanej kawiarni. Musnął delikatnie ustami jej ucho, po czym szepnął:
- Jesteś doskonała... najpiękniejsza... idealna... dlatego kocham Cię i... i... chciałbym, żebyś spędziła ze mną resztę swojego życia.
W tym momencie poczuła, że wszyscy w lokalu... jakby rozpłynęła się, a on złożył na jej ustach głęboki i namiętny pocałunek.
Nagle wszystko zaczęło się kręcić... jej zebrało się na wymioty. W tymże momencie otworzyła oczy i fala ulgi przeszła po całym jej ciele.
Nie było jego, ani kawiarni, ani tych ludzi.
Leżała na bordowej sofie w pokoju oświetlonym słabą poświatą księżyca na czarnym aksamicie. Pod swoim ramieniem poczuła znajome ciepło. Ją.
Pocałowała ją delikatnie i powiedziała cichutko do śpiącej kobiecej postaci:
- Gdyby wszystkie moje marzenia się spełniały, byłabym najnieszczęśliwszą kobietą na świecie... bo nie miałabym Ciebie.
 

 

Są dni, kiedy widać to jak na dłoni.
Jedyne, czego dziś od ciebie chcą oni.
Chcą abyś zgubił sam siebie w pogoni.
Goniąc fikcyjne szczęście czas swój trwonił.
 

 
Wiesz kim jest przyjaciel . ? kimś kto potrafi wytrzymywać z Tobą 24 h a mimo to jest mu mało, ktoś kto wie o Tobie wszystko a mimo to siedzi obok i Cię kocha..ktoś kto jak zobaczy Cię z płaczem pierwsze słowa jakie powie to ' kogo mam zjechać ? ' ... ktoś kto o 3 rano podniesie słuchawkę i będzie słuchać jak przeklinasz cały świat i Ci przytakiwać.. to ktoś dzięki komu się żyje.
 

 
Budzę się czasem rano z sercem pełnym nadziei i ubieram starannie jak na jakieś spotkanie, wierząc, że zakochasz się we mnie na rogu ulicy.
 

 
Marzenia się spełniają tylko trzeba do tego dążyć.
 

 
Wszystko przyjdzie z czasem, zdobędziemy to co powinno być nasze .
 

 
Szła. Słuchała smutnych, dołujących piosenek o miłości. W słuchawkach słowa rapera "Miłość to ściema, miłości nie ma ...", łzami to potwierdzała. Nie chciała go spotkać, ale miała nadzieje, że zobaczy go na ulicy. On przybiegnie i obejmie ją. Zobaczyła. Tyle że on nie podbiegł. Nie objął. Nie zrobił nic. Minął ją, nie mówiąc nic. A ona.? Ona .. Co ona. Przeszła koło niego. Popatrzyła się, wzrokiem, którego nie chciała, ale zrobiła to by nie pokazać że jej zależy. Żałośnie. Ale na prawdę chciała inaczej. Zostało jej tylko archiwum rozmów. Pustych. Z 40 słowami "kocham cię". I może 15 "ja ciebie też".
 

 
Panująca wokół ciemność ułatwiła mi zadanie, dzięki niej potrafiłam zauważyć ten niesamowity błysk w Twoich oczach. 'Pięknie tu, prawda?' cichym głosem przerwałeś otaczającą nas ciszę. Tak' odpowiedziałam tylko chcąc nadal wsłuchiwać się w bicie Twojego serca. Złapałeś mnie za rękę. Poczułam, jak fala nieskazitelnego ciepła przepływa przez moje ciało. 'Wiesz co jest w Tobie tak niesamowite?' zapytałeś przyciągając mnie bliżej do siebie. 'To, że nie musisz robić zupełnie nic, żebym mógł powiedzieć, że jestem szczęśliwy. Wystarczy mi tylko Twoja obecność, nic więcej' uśmiechnęłaś się. Na niebie pojawiła się jasna smuga światła. Szepnąłeś mi do ucha, czy pomyślałam życzenie. Pomachałam przecząco głową. 'Przecież mam już wszystko' dodałam wtulając się w Twoje emanujące ciepłem ramiona.
 

 
Co w nas uwielbiam? Wszystko. Tą naturalność, jaką zawiera w sobie słowo 'przyjaźń' w naszych ustach. Wyzywamy się na każdym kroku, krzyczymy na siebie bez względu na to czy ktoś to słyszy czy nie. Płaczemy ze śmiechu patrząc na swoje potyczki jednocześnie pomagając sobie nawzajem. Dzięki temu stworzyłyśmy z dwóch rodzin jedną. Jesteśmy siostrami i nigdy nikt już nam tego nie odbierze. Milczenie, które czasem zapada w naszej obecności jest taką normą, że już nawet nie zwracamy na to uwagi. We wszystkim siedzimy razem, każda pojedyncza sprawa jest zawsze nasza wspólna. I żeby było weselej, to jeszcze coś dla Ciebie suko specjalnie - kooocham Cie. Pamiętaj o tym. I jak chcesz pod tym wpisem dodać jakiś komentarz to najpierw sprawdź dwa razy czy jesteś na pewno na swoim koncie.
 

 
Wszystkie pomysły na kosmetyki domowej roboty NIE SĄ MOJEGO AUTORSTWA !
Natomiast wszystkie recenzje są mojego autorstwa.
Doszło do mnie dużo pytań czy sama to wymyślam. Odpowiedam: NIE, POMYSŁY SĄ ZAPOŻYCZONE !

Pozdrawiam. Buziaczki
 

 
Kupiłam go w sklepie carrefour za około 10zł.
Zdaniem producenta ma:
- regenerować skórę
- zapobiegać szorstkości
- szybko się wchłaniać

Moim skromnym zdaniem:
Regeneruje skórę - Mleczko te bardzo dobrze i dogłębnie regeneruje skórę. Po zastosowaniu tego kosmetyku skóra jest dogłębnie nawilżona przez dobrych parę godzin.
Zapobiega szorstkości - Jest to na pewno atut tego produktu. Skóra jest bardzo gładka.
Szybko się wchłania - Jest to największy atut tego produktu. Produkt gdy nałożę na ciało wchłania się po około 2 minutach nie trzeba długo czekać.

Kosmetyk ten z całego mojego małego ale kochającego serduszka bardzo gorąco wam polecam. Jest to moje mleczko numer jeden. POLECAM POLECAM POLECAM ! ! !

Produkt ten na 1000000% kupię ponownie i to w ilościach hurtowych. Ocena 10/10.